• Wpisów: 1542
  • Średnio co: 2 dni
  • Ostatni wpis: 1 rok temu, 06:57
  • Licznik odwiedzin: 2 741 916 / 3585 dni
 
darkmoon
 
Na wstępie dzisiejszego postu chciałabym Wam serdecznie podziękować za wszystkie przemiłe słowa skierowane pod adresem Zosi jak i moim. To dzięki nim dostaję jeszcze więcej chęci by dalej prowadzić tego bloga. Dzięki że jesteście :*

Chciałabym tez złożyć serdecznie życzenia nie tylko mojej Mamie, ale także wszystkim mamom za cały trud i wysiłek jaki wkładają w wychowanie dzieci :)

________________________________________________________________________
W październiku minie 4 lat od kiedy mam prawo jazdy. To już prawie 4 lat jestem czynnym kierowcą. Czy dobrym? Nie mnie to oceniać, ale daje sobie radę, nienawidzę parkować. W Polsce wiadomo jak się jeździ w dużej mierze na chama - a to zajechać drogę, a to podczas wyprzedzania nagle przyspieszyć, a to nie ustąpić itp. do tego słowa na k, ch, p to codzienność. Sama nie raz wkurzałam się na innych za wyżej wymienione rzeczy, sama nie raz nie byłam dłużna gdy ktoś w chamski sposób potraktował mnie na drodze.

Jeżdżąc w Berlinie, w główniej mierze jako pasażer można by pokusić się o stwierdzenie, że wchodzę w stan nirwany :D Serio, tutaj jazda jest naprawdę na wysokim poziomie kultury. kierowca dla kierowcy nie jest wrogiem, wręcz odwrotnie. Mój Mąż przed jednym z powrotów do domu miał delikatną stłuczkę. Jakiś chłopak wymusił mu i wpakował się w bok. Nikomu nic się nie stało, wezwali policję, chłopak oczywiście od razu przyznał się, że to była jego wina. Wszystko poszło szybko i gładko, sprawa rozeszła się po kościach. Ludzie tu przechodzą przez ulicę jak chcą, na przejściu przechodzą na czerwonym ( oczywiście o ile nic nie jedzie), są prawie jak święte krowy :D
Oczywiście życie było by za piękne, gdyby wszystko było takie różowe i cukierkowe jak opisuje powyżej. Jak wszędzie zdarzają się wyjątki i z moich obserwacji sytuacji w jakich uczestniczyłam, to najbardziej nerwowymi kierowcami są faceci 50+. Dwa razy miałam taką sytuację, że przechodząc przez przejście dla pieszych w połowie drogi zapaliło mi się czerwone. Raz zostałam obtrąbiona przez faceta skręcającego w ulicę na której byłam. Za drugim razem facet był ode mnie kawał drogi, ani ja mu nie przeszkodziłam w skręceniu, ani on mi w przejściu, ale swoje trzy grosze rzucić musiał  :p
Żeby dojść do parku trzeba przejść przez uliczkę pokusiłabym się o stwierdzenie osiedlową. Tam przejedzie samochód raz na stola lat,a właściwie bardziej się przetoczy bo dozwolona prędkość to 30km/h. Dzisiaj idąc z Zosią do parku, zobaczyłam że jedzie samochód, więc zatrzymałam się, żeby mógł spokojnie przejechać, na co kierowca zatrzymał się i mnie przepuścił ( w Polsce to rzadkość, tutaj norma). Po jakimś czasie wracając, oczywiście jak zawsze rozejrzałam się czy nic nie jedzie i gdy tylko zrobiłam parę kroków usłyszałam przeraźliwe trąbienie. Było skierowane oczywiście w stronę mojej osoby, przez dziadka wpadającego z głównej drogi przynajmniej z 60 na liczniku. Odwróciłam się w jego stronę i zobaczyłam jak dziadek nerwowo wymachuje rekami i coś gada, więc popukałam się w głowę, bo to najlepiej określiło jego zachowanie. Dziadek coś tam jeszcze sobie pogadał i pojechał dalej.

Uważajcie na kierowców 50+ szczególnie gdy jesteście pieszymi uczestnikami ruchu, bo ich poziom stresu sięga czasami zenitu :D

Ciekawa jestem też Waszych historii związanych z dzisiejszym tematem.


11098254_1423239781315817_1196348913_n-horz.jpg

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
  •  
     
    @Kaie: tak uwielbiam jak zapala się zielone światło, a ci idioci dalej stoją. no co oni zdążą. zawsze na takich trąbię to nie raz widzę jak się dopiero budzą masakra :/
     
  •  
     
    @limonkaa: cały czas to nie, teraz byłyśmy 2 miesiące, ogólnie jest fajnie, miasto jest super, ale najważniejsze jest to, że jesteśmy razem :)
     
  • awatar
     
     
    gość
    mazda- a rdzewieje już? hahahahahahahaha
     
  •  
     
    @gość: ach tak, bo żeby jakiekolwiek różnice zauważyć trzeba mieszkać w danym kraju z 10 lat, bo wcześniej ma się klapki na oczach i niczego nie zauważa :D w gwoli ścisłości nie kilka, a już kilkanaście tygodni i zapewne będzie ich przybywać, moje kontakty z miejscowymi nie ograniczają się tylko do spacerów po parku, Niemcy i Turcy preferują ławki niebieskie, bo takie są w parku obok naszego mieszkania, w innym parku preferują brązowe itd.
     
  • awatar
     
     
    gość
    uwielbiam te wpisy dotyczące kulturowych różnic napisane przez osoby, które spędziły w danym miejscu góra kilka tygodni, a ich kontakt z "tubylcami" ograniczał się do obserwacji w czasie spacerów z wózkiem do parku. Czekam niecierpliwie na kolejne mądrości. Może wiesz już też, które ławki w parku preferują Niemcy, a które Turcy?
     
  • awatar
     
     
    gość
    W Polsce to masakra.. Miałam wypadek rok temu, pijany kierowca wjechał nam w tył samochodu, uciekł z miejsca wypadku, prawie pozabijał 5 dziewczyn, miałyśmy wieeelkie szczęście i co? dostał 500zł kary i 2 lata zakaz prowadzenia. Polska i jej wymiar sprawiedliwości..
     
  • awatar
     
     
    Kaie
    Mój kolega, który pochodzi ze Szczecina opowiadał mi, że jego szkołę podstawową dzieliła od osiedli mieszkalnych ruchliwa ulica. Razem z kolegami zawsze czekali na przejściu dla pieszych aż będzie jechał Niemiec (których ze względu na bliskość granicy mieszkało bądź przejeżdżało tam sporo) ponieważ tylko wtedy mogli przejść przez ulicę, Polak nigdy się nie zatrzymał :) Ja sama mieszkałam w Dubaju i mimo samochodów, którymi są poza wielkimi jeepami - porshe,ferrari, maseratti kamaro etc., nie ma szans by ktokolwiek nie przepuścił kobiety na przejściu - nawet tam gdzie go nie ma :)
    Najbardziej nie lubię w Polskich kierowcach - szczególnie w Gdyni ( tam gdy ktoś skręca w prawo najpierw zatacza łuk w lewo..) tego, że myślą tylko o sobie. Jadą lewym pasem 50 km/h, ruszają ze świateł palących się 10 sekund przez 8 - bo najważniejsze, że sami przejadą:)
     
  •  
     
    Strasznie się jeździ na polskich drogach, boje się jeździć jak jest większy ruch bo zawsze jakiś debil wyprzedza na 3 . Na pasach najgorsze są baby, wiele razy przejeżdzały mi przed nosem ,a o przepuszczaniu nie ma mowy.
     
  •  
     
    no mój tata jest bardzo nerwowy. jak ja z nim jadę, a ja prowadzę to tak na mnie ryczy, że nieraz mam ochotę mu przywalić i stanąć na środku drogi i go wywalić z auta. zaś mama twierdzi, że ze mną jej się lepiej jeździ, bo ja jestem spokojniejsza, nie hamuje na ostatni moment. owszem niekiedy jak mnie coś ugryzie, albo widzę jak inni jeżdżą jak nieudolni to przeklnę na głos.
     
  •  
     
    W Hiszpanii byś się rozpłynęła...ludzie tu potrafią zatrzymać się (przed PASAMI oczywiście) jak już widzą że do nich dochodzisz nie musisz nawet stanąć :D W większych miastach również jak np. Malaga gdzie jest poboczna uliczka bez świateł a są pasy jesteś wtedy najważniejsza :)
     
  • awatar
     
     
    Karolina
    Ja zauważyłam wlasnie, że odkąd spaceruje z wózkiem jestem ciagle przepuszczana na przejściach, a jak parkować to tylko tyłem, no nijak przodem nie umiem ocenić czy się zmieszcze ;)
     
  •  
     
    Mieszkajac w Anglii tez na poczatku twierdzilam ze kultura jazdy jest wyzsza, no tak jazda na suwak to nie problem, ktos cie zawsze wpusci na zatloczona jezdnie, ale jezdzac z mezem przekonalam sie jak wielu kierowcow poprostu nie umie jezdzic. Nie wiedza np do czego sluzy kierunkowskaz, korek na autostradzie tworzy sie z niczego, bo nagle ktos kogos postanawia wposcic na pas. Taka "naduprzejmisc" stearzajaca zagrozenie. Droga ekspresowa dwa pasy w jednym kierunku, lewym pasem jedzie traktor wiec dwa pasy zablokowane bo nie wiem boja sie wyprzedzac? A teraz z perspektywy pieszego moge stwierdzic ze tej uprzejmosci nie ma wogole. Wymachuja do ciebie rekami pomimo tego ze juz jestem na jezdni a oni nagle postanowili skrecic w ta droge. Oczywiscie czesciej niz w pl kierowcy zatrzymuja sie przed przejsciem ale wiele razy zdarzylo mi sie przejsc przez jesen pas podziekowac kierowcy za uprzejmosc a przechodzac przez drugi zwyczajnie pokazac "fakera".
     
  •  
     
    A to Ty w Berlinie cały czas ;) podoba wam się tam? :)