Wpisy użytkownika Fashionatka z dnia 29 marca 2009

Liczba wpisów: 1

darkmoon
 
SH jest to skrót od angielskiego słowa second hand (z drugiej ręki) a po naszemu po prostu ciucholand,lumpeks, tanioszka itp. a te sformułowania to już raczej każdy kojarzy :) To od siebie a teraz artykuł znaleziony na interii

Kilkanaście sztuk ubrań, torebki, paski, koszulka nocna. Metki H&M, Marks & Spencer, Vero Moda, Nike, Adidas, niektóre nawet Dolce&Gabbana czy Dior. To dzisiejsze zakupy Żanety, 19-letniej studentki.

Myślicie, że wygrała milion złotych w totolotka i wybrała sie do modnego centrum handlowego? Podejrzewacie że wydała fortunę?

- 150 zł - mówi Żaneta - Tyle wydałam na 7 bluzeczek, 2 sukienki, parę spodni, 2 spódnice, 2 torebki i 3 paski. Wszystko firmowe i praktycznie nieużywane. Ubieram się w 3 sklepach z używaną odzieżą w mieście, chociaż większość rzeczy znajduję w jednym z nich, moim ulubionym. Nowe kupuję tylko buty i bieliznę. Chociaż wiele moich koleżanek wyszukuje świetne niby stare, a jednak nowe kozaczki, szpilki, baleriny, klapki czy biustonosze, ja jednak nie potrafię się do takich zakupów przekonać. Coś, co bezpośrednio styka się z moim ciałem musi być nowe.
fashion!-palazzo-di-moda-second-hand.jpg


Lumpeks, secondhand, ciucholand, sklep z odzieżą używaną. Nazw jest wiele, tak jak wiele skojarzeń i skrajnych emocji budzą miejsca tego typu.
czytaj dalej
   
Na popularnym forum Wizaz.pl użytkowniczka Agniesia18 pisze: - "Nie znoszę lumpeksów!!! Byłam tylko w jednym i to niby w takim "na wysokim poziomie". Po prostu się przeraziłam. Tam śmierdzi starymi ludźmi. W tych koszach to niewiadomo ile osób przebiera brudnymi łapskami. Wszystko tam jest na "jednej kupie", bluzki wymieszane z majtkami (nie wiadomo czy nie używanymi, jak sama nazwa sklepu wskazuje). Omijam tego typu sklepy szerokim łukiem. Nigdy, przenigdy nic w nich nie kupię. Wolę nabyć najtańszą rzecz w mieście, ale czystą i nieużywaną".

Na tym samym forum wątek o ciuchlandach osiągnął takie rozmiary, że niebawem otworzono drugi, który też liczy sobie gigantyczną liczbę stron.

Wielu osobom, tak jak Agniesi18, secondhand kojarzy się z obrzydliwie śmierdzącym sklepem, gdzie za grosze można kupić równie śmierdzące szmaty leżące w wielkich koszach. Jednak lata dziewięćdziesiąte minęły - obudźmy się wreszcie. Takie miejsca są niezwykłą rzadkością. Dzisiaj ciucholandy w walce o klienta prześcigają się w podnoszeniu komfortu.

Wszystkie ubrania są wyprane, wyprasowane, powieszone na wieszakach, a często też wycenione. Ceny - w zależności od miejsca - także mogą być całkiem wysokie. Nawet abstrahując od miejsc luksusowych, gdzie można nabyć tylko rzeczy z kolekcji Prady, Diora czy Versace.
photos-22.jpg


Obława

Postanowiłam wybrać się na słynną dostawę do jednego z najlepszych secondhandów w mieście.

Piątek, godzina 10 rano. Wszyscy niecierpliwie patrzą na zegarki. 3 minuty po dziesiątej ekspedientka otwiera sklep i tłum wbiega, dosłownie rzucając się na towar. Wyprane, wyprasowane i naprawdę ładnie pachnące ubrania są wrzucane naprędce do koszyków. Po chwili wywiązuje się sprzeczka między dwiema, na oko trzydziestoletnimi paniami. Jedna najwyraźniej chce wyrwać drugiej z rąk jakiś gustowny sweterek.

Czuję się co najmniej nieswojo, dlatego wychodzę przed sklep i siedząc na ławeczcę obserwuję zadowolone klientki wynoszące swoje zdobycze. Ciekawa kolorystyka, kroje, świetnej jakości materiały i oczywiście niepowtarzalność, bo wszystko jest w pojedynczych egzemplarzach. Wobec tego gdy widzimy interesująco wyglądającą osobę, zastanówmy się, czy przypadkiem nie kupuje w lumpeksie.
shop09.04013.jpg

Najlepiej z drugiej ręki

18-letnia Marta jest uważana za najlepiej ubraną dziewczynę w szkole. Swoim nieco artystycznym i szalonym stylem zwraca uwagę wszystkich przechodniów na ulicy.

- Kupuję ubrania się w różnych miejscach. Czasami są to dość drogie sklepy, a czasami lumpeksy. Ostatnio znalazłam w secondhandzie świetną spódnicę za całe 2 złote - uśmiecha się porozumiewawczo - Przy pomocy krawcowej przerobiłam ją na sukienkę. Od koleżanki pożyczyłam torebeczkę, również z ciucholandu, i byłam "gwiazdą" imprezy. A mój strój kosztował 111 zł, z czego 99 same buty. Ale mówiąc całkiem poważnie uważam, że każdy ubiera się tam, gdzie ma ochotę. Nie można nikogo zmusić, aby nosił rzeczy używane, jeśli nie ma do tego przekonania.

A może jednak nie

Są też osoby, które mimo, że mają zamiłowanie do ładnych ubrań, czegoś używanego nie założą.

- Obrzydza mnie myśl, że ktoś miał to na sobie przede mną - mówi 17-letnia Kasia - Mam koleżanki, które ubierają się w secondhandach, parę razy byłam w tego typu miejscach, gdzie wszystko było powieszone na wieszakach i wyprane, ale nie odważyłam się nawet przymierzyć jednej rzeczy. Po prostu mi nie odpowiada coś takiego.

Kasia wiedziała, że przebywa w ciucholandzie, ale ciekawe czy domyśliłaby się skąd pochodzą te ubrania, gdyby powieszone były między nowiutkimi rzeczami w jednym z firmowych sklepów. Czasami naprawdę jedyną różnicą jest brak metki.

Do secondhandu marsz

Wnioski nasuwają się same. Ubierając się w sklepie z odzieżą używaną płacimy mało, a w zamian otrzymujemy dobra jakość, firmę i niepowtarzalność. Czasami co prawda zdarzy się kłótnia, przepychanka, a nawet bójka o jakiś wyjątkowy okaz. Ubierając się w firmowych sklepach mamy modne, być może nawet pospolite, także dobre jakościowo, ale już drogie ubrania. Jednak przede wszystkim mamy świadomość, że nikt przed nami nie nosił naszego ukochanego sweterka czy t-shirtu.

Świadomość świadomością, ale czy to nie przyjemność mieć szafę pękającą w szwach i codziennie słuchać komplementów na temat swojego wyglądu i świetnego stylu? Zakupy w ciucholandach są zdecydowanie nie dla wszystkich, bo wszyscy nie mogą wyglądać "inaczej". No i jednak całe miasto,  zamiast w szkole czy pracy, na dostawie w ciucholandzie to też nieciekawa sytuacja.
second-hand-clothes.jpg
  • awatar klekl@: szkoda że w moim miasteczku jest tak mało ciucholandów zawsze chodze tylko do 1 w którym zawsze jest coś fajnego ale tylko podczas dostawy bo chodzi tam o dziwo tyle ludzi że wszystko jest wykupione :D
  • awatar gość: nie mam nic do SC.Podziwiam ludzi,którzy potrafią tam doszukać się świetnych ciuchów,nie ukrywam sam chciałbym mieć taką zdolność :) chociaż sam nie narzekam na swój styl ubierania.
  • awatar gość: W moim mieście jest wiele lumpeksów ale tylko do 2-3 chodzę. olbrzymi sklep, Viva leci na ekranach telewizorów i dużo ładnych nowych ciuchów. a najlepsze jest to że w dniu dostawy otwierają o 8 a ja mam na 9.40 do szkoły:D
Pokaż wszystkie (49) ›